Euge Groove
zanucił arvind (17.06.2010 - 1:37) w kategorii Muzyka
Poszukując inspiracji zacząłem przeglądać radia Jazzowe oferowane przez iTunes i w pierwszej napotkanej stacji trafiłem na utwór który sprawił że przestałem szukać dalej…. Living Large wykonywany przez Euge Groove wciągnął mnie w jakąś historię w której dźwięk opowiada o jakimś zdarzeniu, przedstawia świat, historię… ech, tyle tego. Powiem szczerze, zdaje mi się że to przez seriale które wykorzystywały Jazz do swoich początków, chwil uniesień etc. teraz mam takie skojarzenia… no ale posłuchajcie i powiedzcie sami, z czym Wam się to kojarzy?
Steven Eugene Groove to Amerykański Smooth-Jazzowy saksofonista. Swój pierwszy album nagrał w wieku 38 lat i jeśli spytacie mnie to powiem Wam, że było na co czekać…Polecam odwiedzić jego oficjalną stronę : http://www.eugegroove.com/ . Można by powiedzieć, że jego muzyka jest… sexy.. :)


Czerwiec 17th, 2010 on 21:40
idę sobie leśną drogą… przeskakuję kałuże…. promienie słoneczne przebijają się przez konary starych drzew, które mnie zewsząd otaczają… kropelki deszczu spływają z liści wprost na moje policzki.. ptaki śpiewają coraz głośniej.. czuję zapach parującej rozgrzanej ziemi.. jest bosko.. a przede mną… tonąca w słońcu polana…:):) jest nieziemsko:):)
Czerwiec 18th, 2010 on 1:28
Utwór znany mi wcześniej, co nie jest dziwne, jeśli się pracuje w JazzClubie. Jednak nigdy się nie nudzi, a skojarzenie mam zawszę to samo. Letni dzień w Beverly Hills, luksus, romans, przejażdżka kabrioletem. Naprawdę wspaniała muzyka.
Pozdrawiam twórców strony, naprawdę fenomenalny pomysł.
Lipiec 5th, 2010 on 14:57
Owszem, jest i jazzy i sexi :)
Mnie się z kolei kojarzy z miejscem, w którym mieszkałem. Lizbona- Alfama- dach czy raczej taras Panteonu, z którego roztacza się widok na najszersze (ok. 20 km) w tym miejscu rozlewisko Tagu…
Ja z buteleczką schłodzonego białego wina i jak zawsze ze słuchawkami na uszach- ta muzyka nadawała by się tam idealnie!
Lipiec 6th, 2010 on 1:04
aż mi się zachciało białego wina, słuchaweczki – oczywiście – i na taras….