Tag: miles davis
orJazzm.pl na Last.fm!
by arvind on sty.29, 2010, under News
W związku z tym że uruchomiliśmy na Last.fm eksperymentalnie stronę orJAZZm’u postanowiłem przejrzeć troszkę grup dotyczących Jazzu i znalazłem ranking który w zasadzie jest listą utworów Miles’a Davis’a i zawiera też „kilka utworów” innych artystów…a pierwsze miejsce zajmuje :
(„So What” – Miles Davis i John Coltrane)
Warszawa – 11/04/09
by arvind on lis.04, 2009, under Koncerty
| Artysta | Tribute 2 Miles |
| Data |
środa, Listopad 4, 2009
7:00pm
-
All Ages
|
| Miejsce |
Torwar
(map)
ul. Łazienkowska 6a
Warszawa |
| Opis | TRIBUTE 2 MILES - MARCUS MILLER / WAYNE SHORTER / JIMMY COBB MARCUS MILLER Tutu Revisited - The Music of Miles Davis Featuring Christian Scott WAYNE SHORTER QUARTET feat. Brian Blade, John Patitucci, Danilo Perez Kind Of Blue @ 50 JIMMY COBB’S SO WHAT BAND feat. Wallace Roney, Vincent Herring, Javon Jackson, Larry Willis & Buster Williams Projekt ten to wspólny koncert gwiazd światowego jazzu w hołdzie temu największemu czyli Milesowi Davisowi. Jeśli spojrzycie Państwo na listę wykonawców, będzie już wszystko wiadomo. Trzy gigantyczne projekty muzyczne, odnoszące się do różnych okresów życia i twórczości Milesa, są to kluczowe momenty dla historii i rozwoju jazzu. Pierwszy, to hołd dla najsłynniejszej płyty Davisa „Kind of Blue“ z 1959 r. W roli głównej po 50 latach wystąpi perkusista tamtej formacji Jimmy Cobb wraz z plejadą gwiazd jazzu akustycznego. Drugi projekt to kwartet najwybitniejszego dziś saksofonisty świata czyli Wayna Shortera jednej z najważniejszych postaci, których spotkał Miles w swoim życiu artystycznym. Na koniec ostatni etap twórczości naszego bohatera czyli „Tutu“, wspólne przedsięwzięcie z Markusem Millerem , ikoną nowoczesnego jazzu. Koncepcja współczesnego jazzu w połączeniu z lżejszą nutą, stała się inspiracją dla wielu naśladowców i znowu wprowadziła Davisa na szczyty popularności. |
Emigracja ma talent. Wywiad z Adamem Palczewskim.
by arvind on paź.31, 2009, under Wywiad
Emigracja ma talent to konkurs zorganizowany przez Polskie Radio Londyn, portal elondyn.co.uk oraz gazetę Cooltura. Konkurs ten ma na celu wyłonić talenty które wyemigrowały do Wielkiej Brytanii. Wśród raperów, tancerzy, czarodziei oraz innych uczestników znaleźli się również ludzie związani z Jazzem. Jednym z nich jest Adam Palczewski którego znalazłem w GoldenLine.pl. Po chwili namysłu postanowiłem zrobić z nim wywiad. Zapraszam więc do lektury!
Arvind Juneja: Witaj Adamie, powiedz nam, kim jesteś?
Adam Palczewski : …Osobą która ciągle czuje niedosyt życia, muzyki i uczuć.
AJ : Niedosyt z życia? MBA, Floryda, UK, Jazz… czego Ci brakuje? I czy to właśnie to chciałeś przekazać w poniższym utworze?
AP : Myślę ze apetyt rośnie w miarę jedzenia, a utwór „W hołdzie mistrzom” jest wybitnie ekspresyjny. Staram się w nim złożyć muzyczny hołd największym „moim” mistrzom jazzu. Jest tam Miles, Dizzy i Louis oraz Henryk Majewski, jeden z największych polskich jazzmanow – również mój profesor. Co również łączy te postacie to fakt że nie ma ich już wśród nas, więc utwór ten jest pewnego rodzaju muzycznym trenem.
AJ : A jak to się stało że zacząłeś grać? I czemu akurat Jazz?
AP : Jak zaczalem? Otoz pochodze z muzycznej rodziny, moja mama jest wiolonczelistka. Kiedy mialem 9 lat mieszkalem z mama w Kolumbii, Ameryce PD. Bylo tam kilku polakow ktorzy pracowali w orkiestrze, a wsrod nich swietny polski trebacz. Na jednej z „muzycznych” imprez, ow trebacz podszedl do mnie (lekko podchmielony) i spytal: „A ty chlopcze, wlasciwie dlaczego nie grasz na trabce?” – No i od tamtego czasu gram.
Jazz? Gram wlasciwie kazdy rodzaj muzyki, od muzyki klasycznej od reggae. Jazz jednak daje muzykowi pewnego rodzaju wolnosc i swobode wyrazenia swoich muzycznych mysli – nie jest tylko wierna reprodukcja czyjejs kompozycji jak w przypadku muzyki klasycznej. Jazz rowniez polega na dialogu z innymi muzykami, a ja lubie interakcje miedzy ludzmi.
AJ : Brzmi to tak jakbyś był na Jazz skazany.. ale ciekawi mnie, jak znajdujesz czas na tworzenie? I kiedy w tej swojej przygodzie z muzyką z grania przeszedłeś na komponowanie? Jak wyglądało to przejście?
AP : Skazany na Jazz… brzmi niezle, podpisuje sie pod tym.
Jazz to nieustanna kompozycja, to kompozycja w „real timie”. Kazde solo to kompozycja, nowe frazy i nowa muzyka. Wiekszosc muzyki jazzowej ginie (albo lepiej rozplywa sie) gdzies w przestrzeni klubow jazzowych albo sal koncertowych. Ja nie oddzielalbym komponowania od grania jazzu.
AJ : A co z czasem? Jak pogodziłeś życie zawodowe z muzyką i życiem prywatnym?
AP : To jest chyba problem kazdego artysty, pogodzenie zycia prywatnego i artystycznego. Dla mnie dochodzi jeszcze tzw „day job” takze lekko nie jest ale jak narazie sobie radze. Chociaz moja doba czesto ma wiecej niz 24g.
AJ : To podobnie jak u mnie. A powiedz mi, aktualnie przebywasz w UK, możesz coś powiedzieć odnośnie tego jak Jazz jest tam odbierany a jak tu? Jakieś znaczące różnice w życiu jazzmana między Polską a UK?
AP : Tak, mieszkam w Londynie. Musze przyznac ze sprawy wygladaja tu nieco inaczej. Tutaj jazz jest bardzo dostepny, i to jazz na swiatowym poziomie. Ja np wczoraj bylem na koncercie Diany Krall a za pare dni wybieram sie na Branforda Marsalisa i to nie w ramach jakiegokolwiek festiwalu. W samym Londynie jest parenascie klubow jazzowych, kazdy z nich sklaniajacy sie troche w inna strone jazzu. Pod tym wzgledem na pewno jestesmy daleko w tyle. Przyjezdzaja tu najlepsi mlodzi muzycy z calego swiata z ktorych kazdy proboje sie przebic. W Polsce natomiast ogolnie ludzi zajmujacych sie jazzem jest jedynie garstka.
Z drugiej jednak strony muzyk jazzowy w Polsce ma pewnego rodzaju aure wokol siebie, ogolnie jest kims z gornej polki. Tutaj muzyk to synonim kogos kto raczej w zyciu sobie nie umie poradzic za dobrze i ktos kto pewnie ledwo wiaze koniec z koncem. Londyn to swiat finansow i mediow, kropka.
AJ : Czyli wizerunkowo Jazzman w Polsce jest kimś a w UK nieudacznikiem? to dość mocno powiedziane… jak ma się do tego konkurs w którym aktualnie startujesz?
AP : Średnim i slabym muzykom w Londynie nie wiedzie sie najlepiej, w Polsce jest dla nich miejsce na scenie. Wybitni muzycy w UK zyja jak najwieksze gwiazdy a w Polsce radza sobie. Moje nagranie jest z pogranicza jazzu i smooth jazzu, wiec dociera do wiekszej ilosci ludzi.
Konkurs w ktorym startuje to chcec przedstawienia Polakow w troszke innym swietle. Nie tylko jako murazy, kierowcow czy kucharzy ale rowniez jako ludzi utalentowanych artystycznie.
AJ : Z tej strony na to nie patrzyłem. A tak zmierzając w kierunku Twojego utworu, czy jest coś co chciałbyś od siebie dodać i przekazać młodym muzykom?
AP : Polecam nie zamykanie sie jedynie na Polskim rynku i korzystanie z faktu ze Europa jest otwarta, mozna sluchac i studiowac jazz gdzie sie tylko chce. Zycze tez troche pokory.
AJ : Super, w takim razie powiedz nam coś jeszcze o konkursie i nie zabieram Ci więcej czasu.
AP : Tak jak mowilem, to konkurs ktory ma ukazac polakow mieszkajacych w UK z troche innej strony. Moje nagranie to utwor jazzowy ale konkurs otwarty jest na wszystkie kategorie artystyczne. Zapraszam wszystkich do glosowania na moj utwór.
AJ : W takim razie dziękuję za wywiad a czytelników zapraszam do wysłuchania Twojego utworu:
Recenzja – 2 CD Collector’s Edition .. Jazz!
by arvind on paź.20, 2009, under Muzyka

no tak, długo się zastanawiałem jak rozwiązać kwestię recenzji płyt.. jako że jestem w tej chwili na etapie fascynacji przeglądam całą masę składanek bo te mają coś czego mi trzeba, mieszkankę wszystkiego… problem w tym że prawie każda składanka ma powtarzające się utwory i recenzowanie w kółko tego samego mija się z celem… tym razem jednak dostałem coś szczególnego, no i dostałem to od rodziców więc wypadałoby heheh^^ Wyjątkowe to jest bo choć imiona artystów są podobne do tych na innych składankach – Miles Davis, Glenn Miller, Duke Ellington czy też wszechobecna Ella Fitzgerald – to tym razem … przy nazwiskach są inne utwory.. i to jest fajne..
i choć tym razem podzielę się z Wami moimi odczuciami to będzie to jedna z nielicznych recenzji składanek jakie tu spotkacie.. chyba że uda mi się zorganizować całą kolekcję Smooth Jazz Cafe… pomyślimy… no to przejdźmy do mięska… W ładnym metalowym pudełeczku widocznym na zdjęciu znajdziemy 2 płyty o następującej zawartości:
Każdego kawałka z kolei nie będę opisywał bo możecie je sobie przesłuchać na YouTube. Co jest fajne w tej składance to to że pierwsza płyta to utwory spokojniejsze, takie z lekką nutką zamyślenia, drugie bardziej energiczne i choć niektóre w tym klimacie jak dla mnie zbyt chaotyczne ( C-Jam Blues – Duke Ellington mnie rozbraja, jak dla mnie to taki bardziej żart muzyczny, coś na zasadzie -> patrz, to ja, to moje klawisze, to są akordy a tam stoi kontrabas.. a teraz patrz, basową „ręką” pocisnę takie akrody że przestaniesz zauważać że coś w tym utworze poza mną istnieje….dominacja lewej ręki nad prawą nigdy mi nie pasowała.. nic nie poradzę ;)). Ale, są też klasyki energii takie jak pierwszy utwór z drugiej płyty czyli : Glenn Miller – In the Mood.
Co jest fajne to fakt że utwory są tak dobrane że można puścić płytę bez zmiany piosenki i nie odczuć szoku po zmianie utworu co w przypadku Jazzowych utworów najprostsze nie jest. Dziwne jest za to zakończenie, przedostatni utwór to If you could see me now wykonywany przez SarahVaughan, jej wokal jest tak niski że przez chwilę zastanawiałem się kiedy ten facet przestanie śpiewać i wejdzie wspomniana Sarah… w każdym razie jest to utwór wyjątkowo spokojny, stonowany, taki do wina, zamknięcia oczu i „wąchania powietrza” tak jakby unosiła się w nim woń spokoju, wolności i miłości… i wydawać by się mogło że idealne zakończenie dla składanki, ale nie! Zaraz po tym następuje szok którego nie doznaliśmy słuchająć poprzednich utworów… George Benson – All things You Are z pewnością zaskoczy mile wszystkich miłośników jamów, utwór którego można słuchać wiele razy za każdym razem słuchając innej melodii.. raz tej odgrywanej przez gitarę, innym tę przez bas, innym fortepian… bardzo fajny acz zaskakujący akcent na zakończenie płyty..
Ale, pominąłem płytę pierwszą. Z prostej przyczyny, bardziej przypadła mi do gustu i nie chciałem się rozpisywać nad tym jaka to ona piękna, jaka spokojna i klimatyczna… a że taka jest może potwierdzić np. Teddy Wilson z utworem The man I love. Utwór ten jest dla mnie szczególnie przyjemny ponieważ kiedy uczyłem się grać na pianinie był to jeden z nielicznych utworów w „Zbiorku nut jazzowych dla początkujących” które przypadły mi do gustu :) niestety nie znalazłem dokładnie tej wersji tego utworu ale znalazłem równie fajną w wykonaniu Cary Grant:
uff.. cieszę się że przebrnęliście ze mną przez tą recenzję… następne będą inne, zdecydowanie…będę wdzięczny za wszelkie opinie, komentarze i sugestie… propozycje płyt i płyty do zrecenzowania również .





